środa, 29 grudnia 2010
wtorek, 21 grudnia 2010
niedziela, 5 grudnia 2010
wtorek, 16 listopada 2010
środa, 10 listopada 2010
jeździłam miejscowymi autobusami,
miło było słyszeć co krok: "Bonjour Gazelle"
(czemu w Polsce kobiety tego nie słyszą?
tak po prostu, że są piękne?)
;)
jeden z wniosków: trzeba nabyć lepszą walizkę na przyszłe podróże
:)
najgorsza tylko ta sprawa z samolotem
traumatyczna ekscytacja
wtorek, 26 października 2010
czwartek, 21 października 2010
masakrycznie
wszystko stanęło na głowie
w domu brudek
w lodówce światło
Mama niedostęna
ale wśród pytań dzieci są i takie:"Mamo, jaką chcesz herbatkę?"
pobudka o 6.15
sobota, 9 października 2010
Kelly Cutrone, właścicielka jednej z najbardziej prestiżowych agencji PR na świecie codziennie dostaje od 75-100 maili z zapytaniem o możliwość stażu przybliżającego pracę w świecie mody.
Jej firma, People's Revolution, tylko w Anglii reprezentuje interesy takich marek jak Henry Holland czy Agent Provocateur. Młodzi ludzie są przekonani, że start w dużej, międzynarodowej firmie to gwarantowany przepis na sukces. Połowa listów motywacyjnych od razu ląduje jednak w "koszu". Dlaczego? Dziennik Guardian opublikował ostatnio 10 wskazówek na to jak zrobić karierę w modzie wg. Kelly.
NIE NARZEKAJ
Jako stażysta nigdy nie będziesz gwiazdą firmy, a typowym "parobkiem". Twój dzień wypełnią przynoszenie kawy, transportowanie ubrań z sesji na sesję i wypełnianie dokumentów ubezpieczeniowych. Najczęściej za friko. Jeśli Ci to nie odpowiada, praca w modzie najwyraźniej nie jest dla Ciebie.
KONSEKWENCJA TO KLUCZ DO SUKCESU
Ulubiony argument rodziców robi karierę w świecie mody. Konsekwencja, upór i zorganizowanie to 3 słowa, których musisz nauczyć się na pamięć. Według właścicielki People's Revolution ciężko pracujący stażyści nie pozostają niezauważeni. Czekaj na swoją szansę, ale nie wychylaj się. Zaproszenie na obiad przyjdzie w swoim czasie.
KORZYSTAJ Z INTERNETU MĄDRZE
Ostrzega Kelly w erze Facebooka. Jeśli używasz portalu społecznościowego jako narzędzia do wysyłania służbowych maili przynajmniej zadbaj o interpunkcję. Akronimy (np. LOL) i banalne zdania (np. "Moda to moja największa pasja") są zupełnie niedopuszczalne.
Odbywając staż w wielkiej firmie musisz się przygotować na to, że nikogo nie będzie interesowało co masz do powiedzenia. Jeśli uważasz, że masz jakiś świetny pomysł i chcesz podzielić się nim z szefową poczekaj na odpowiedni moment.
NIE TRAĆ ZAPAŁU!
Spełniając typową funkcję "przynieś, podaj, pozamiataj" Cutrone przyznaje, że łatwo się zniechęcić, ale wygrywają tylko ci, którzy potrafią wytrwać do końca. Publicystka twierdzi, iż pomimo, że nie ma czasu nie szczędzi go ciekawskim. Nigdy nie możesz wiedzieć za dużo.
Wbrew przekonaniom, że moda to świat tylko dla pięknych i bogatych, Kelly mówi, że wcale nie trzeba być miss by przekonać do siebie ludzi w branży. Najlepiej zrównać ich sobie będąc typową "dziewczyną z sąsiedztwa" - grzeczną i ułożoną, ale także pewną siebie, zorganizowaną i zadbaną. Takim podobno zawsze się udaje.
Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, Cutrone twierdzi, że w świecie mody neurotyczna osobowość to zaleta. Dbałość o detale i umiejętności organizacyjne będą Ci potrzebne nawet podczas otwierania drzwi szefowej.
BĄDŹ ZORIENTOWANY NA TO, CO SIĘ DZIEJE NA ŚWIECIE
Niby takie banalne, a jednak połowa osób która udaje się na rozmowę kwalifikacyjną o pracę w modzie, nie ma pojęcia o najważniejszych wydarzeniach w branży. Sesje zdjęciowe, pokazy mody i wywiady to jednak nie wszystko. Warto orientować się na każdy temat. Kto wygrał ostatni mecz siatkówki, zagrał świetny koncert czy otworzył głośną wystawę. Pamiętajcie, że moda czerpie inspiracje zarówno ze sztuki jak i z życia codziennego.
SPEŁNIAJ SWOJE MARZENIA!
Cutrone przyznaje, że sama postanowiła otworzyć własną firmę w wieku 23 lat. Dziś postąpiłaby może inaczej, ale ceni w sobie odwagę z lat młodości. Ryzyko się opłaciło i teraz jest autorytetem dla wielu młodych talentów. Tobie radzi to samo - jeśli czujesz, że jesteś gotowy, nie wahaj się i spróbuj działać po swojemu.
Jako ostatnią, 10 wskazówkę, Kelly poleca przeczytać wydaną przez siebie książkę - "If You Have To Cry, Go Outside" (tłum. Jeśli musisz sobie popłakać, wyjdź na zewnątrz"). Wnioskując z tytułu zapowiada się całkiem ciekawie. Zainteresowanym proponujemy także lekturę "The Teen Vogue Handbook - An Insider's Guide to Careers in Fashion" (tłum. Przewodnik po karierach w świecie mody". Czytanie tych książek to naprawdę świetna zabawa, a poza tym można się czegoś dowiedzieć...
terminową i żmudną
godz. 15.55- idzie mi dramatycznie, w głowie mam totalny chaos i myśli,
żeby zrezygnować i poddać się na starcie
godz. 16 - półgodzinna przejażdżka rowerowa w nadziei,
że świeże powietrze natchnie weną mój otępiały umysł
godz. 17- jedząc obiad przed TV trafiam (przypadkiem?) na film dokumentalny
o Kell Cutrone.
odlot
popatrzyłam sobie, jak się pracuje w Ameryce i cud, ale zmobilizowało mnie to.
Wiem, że na pewno się nie poddam, niezależnie, czy uda mi się zdobyć to, o co walczę:)
poniedziałek, 4 października 2010
znalazłam wreszcie chwilę na obejrzenie wystawy fotografii kobiet
wisi na płocie parku Żeromskiego
świetny przekaz i świetny temat
a konkretnie głowę urywa
zupełnie jakby drzewa chciały pozbyć się całego balastu liści
jakby miały dość!
jakby chciały odpocząć
zupełnie jak ja :)
przydałby się wiatr, co przewietrzy głowę...
wtorek, 7 września 2010
poniedziałek, 6 września 2010
sobota, 24 lipca 2010

W mojej paryskiej dzielnicy często widuję pewną starszą kobietę. Zawsze ubrana jest perfekcyjnie, a kiedy idzie, można odnieść wrażenie, że kołysze się w takt muzyki, którą słyszy tylko ona. Ma wspaniałą figurę i piękny makijaż. A co najważniejsze, widać, że lubi być sobą. To właśnie ta paryżanka zwróciła moja uwagę na fakt, że Francuzki nie tracą wyczucia stylu, nawet kiedy się zestarzeją.
Chociaż kobiety po obu stronach Atlantyku wiedzą, jak ładnie się zestarzeć, Amerykanki traktują dbałość o wygląd bardziej praktycznie, podczas gdy dla Francuzek – przynajmniej tych, które znam – pielęgnacja skóry, włosów czy ciała to przyjemny rytuał. Atrakcyjny wygląd jest tu priorytetem w każdym wieku, a dla paryżanek dbanie o urodę jest tak samo naturalne jak perfekcyjne wiązanie apaszki czy chodzenie w szpilkach po brukowanych ulicach. To tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie.
– Moja babcia zawsze mówiła, że nigdy nie powinnam zaniedbywać nawet najdrobniejszych szczegółów swojego wyglądu – mówi moja przyjaciółka Francoise Augier. Z kolei francuska aktorka Leslie Caron, która w wieku 79 lat nadal przypomina filmową Gigi sprzed pół wieku, przytacza ulubione powiedzenie swojej matki: – Skóra kobiety jest zbyt blada, aby pozostać goła.
Nie bez znaczenia jest fakt, że rodaczki Catherine Deneuve nigdy nie przybierają na wadze. Jeśli Francuzka zauważy na łazienkowej wadze jeden lub dwa dodatkowe kilogramy, zrobi wszystko, aby zmusić wskaźnik do powrotu w to samo miejsce. I to wcale nie za sprawą sportu czy ćwiczeń. Kiedy razem z mężem przyjechaliśmy do Paryża, poprosiliśmy naszego doradcę bankowego, by polecił nam dobrą siłownię. „Po co? Przecież siłownia to forma tortury” – usłyszeliśmy w odpowiedzi. Jedynym powszechnie akceptowanym sposobem na utratę kalorii jest chodzenie.
Jeśli Francuzka nie chodzi wystarczająco dużo, aby utrzymać dobrą figurę, zawsze są tabletki, kosmetyki albo zabiegi, które zrobią swoje. Apteczne półki uginają się od medykamentów na odchudzanie. Jeden z kremów obiecuje „przyspieszony ubytek ciała w miejscach odpornych na diety” (uda, biodra i pośladki). Kapsułki zapewniają płaski brzuch w cztery tygodnie. Na plakacie w paryskim metrze reklamuje się niewielkich rozmiarów pas wibracyjny, który rzekomo podczas jednej sesji zapewnia efekty równe wykonaniu 120 „brzuszków”.
W walce ze zmarszczkami, cellulitem, obwisłymi brzuchami, piersiami i pośladkami Francuzki chętnie korzystają z zabiegów kosmetycznych, masaży i różnego rodzaju terapii odnowy biologicznej. Do najbardziej popularnych należy talasoterapia, zabieg w wodzie morskiej opracowany przez samych Francuzów. Bardziej przedsiębiorcze kobiety jeżdżą też do ośrodków spa, korzystając z tego, że koszty takiego pobytu pokrywa państwowe ubezpieczenie: wystarczy tylko zdobyć skierowanie od lekarza.
Jeśli chodzi o makijaż, Francuzki w prawie każdym wieku wyznają zasadę: im mniej, tym lepiej. Gruba warstwa podkładu zwykle podkreśla zmarszczki i pory, dlatego większość kobiet unika go na rzecz odrobiny różu. Te, które nakładają podkład, robią to tak, aby zlewał się ze skórą, aplikując go na krem nawilżający. Wszystko po to, by wyglądać jak najbardziej naturalnie. Do tego odrobina cienia na powieki, maskara i błyszczyk na ustach.
Podobnie jak Amerykanki, Francuzki odwiedzają czasem gabinety medycyny estetycznej. Jednak jak twierdzi dr Michel Soussaline, paryski chirurg z 30-letnim doświadczeniem, głównym celem chirurgii plastycznej we Francji jest „zachowanie naturalnego piękna kobiety, a nie dopasowywanie się do obowiązującego akurat trendu”. W Stanach Zjednoczonych – mówi specjalista – kobiety wydają na liftingi ogromne sumy pieniędzy i chcą, by ich wysiłki zostały zauważone. Dla Francuzek najważniejszy jest naturalny wygląd. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia 57-letniej aktorki Isabelle Huppert, która starzeje się pięknie – i całkiem naturalnie. (...)
Ważna jest też pielęgnacja włosów. Francuzki chodzą do fryzjera co trzy, cztery tygodnie. Nic dziwnego więc, że w mojej dzielnicy jest aż 50 salonów fryzjerskich.
Oczywiście, długo można by się spierać, czy Francuzki rzeczywiście starzeją się ładniej od kobiet innych narodowości. W końcu nie każda gwiazda z kraju nad Sekwaną potrafi się tak samo skutecznie oprzeć się upływowi czasu: symbol seksu, 75-letnia dziś Brigitte Bardot jest siwa, pomarszczona i otyła, a zbliżająca się do sześćdziesiątki Martine Aubry, przywódczyni francuskich socjalistów, raczej nie słynie z wyczucia stylu. Kiedy poprosiłam Katie Breen, Francuzkę i byłą redaktorkę magazynu „Marie Claire”, by wymieniła kobietę, która wyjątkowo ładnie się starzeje, usłyszałam mało francuskie nazwisko: Meryl Streep.
rzeczywiście moje wspomnienie francuskich kobiet jest takie,
że to osóbki bardzo szykowne i zadbane
umiejące genialnie wpleść w swój wygląd jakiś drobiazg przyciągający uwagę
i nie wiem jak one to robią?
po prostu chyba się z tym rodzą
wysysają z mlekiem matki
od pierwszego dnia dnia uczą się celebrowania codziennego życia
porannej kawusi w misce z croissantem
bagietek pod pachą
słuchania francuskich piosenek w niedzielny poranek
apaszki pod szyją
sweterka na plecach
kawiarenek co krok
zatęskniłam...