czwartek, 15 lipca 2010



jaki upał jest każdy czuje
trzeba przetrwać i nie opaść z sił
a więc upalne menu:
arbuzy przede wszystkim
galaretka owszem
kawa mrożona koniecznie
mizeria (skąd taka nazwa?)
wino musujące z trawą cytrynową ale w towarzystwie
pomidory ze śmietaną, ach!
jarzynowa zupa wieczorem



środa, 14 lipca 2010






niedziela lipcowa jak wspomnienie dzieciństwa
skwar i żar z nieba,
słodki zapach dojrzewających zbóż,
gorący piach na ścieżce, chodzenie boso
pływanie w rzece i brodzenie w szuwarach (brrr!!)

z nowych atrakcji barany na wyspie
i pomysły, które niespodziewanie wpadają do głowy


poniedziałek, 5 lipca 2010






Aniele mój,
gdzie jesteś?

piątek, 2 lipca 2010





lato w mieście ciężka sprawa

dobrze, że jest na świecie sok malinowy
worki do lodu, lodówka i prąd...
rurki do sączenia i ładne szklanki do patrzenia

dla dorosłych mojito
genialne połączenie









poniedziałek, 28 czerwca 2010






Na lżejsze rozpoczęcie poniedziałku i tygodnia
wspomnę sobie z przyjemnością letnie przyjęcie w ogrodzie
sobotnie urodziny moich siostrzeńców
rodzinny zjazd
granie w siatkę i w dwa ognie
hamaki, leżaki, smakołyki

"życie jest piękne..."


piątek, 25 czerwca 2010

Wreszcie !
koniec, ulga, uff...
koniec roku szkolnego
bardzo trudnego dla mnie,
ale i pełnego wzruszeń i dumy na mecie
jeszcze tylko oczekiwanie na listy przyjętych do wybranych szkół
i
WAKACJE !!!!

poniedziałek, 21 czerwca 2010



mój weekend był z wyboru pracowity
potrzebna mi była fizyczna praca
jako sprawdzony sposób na "skołatane nerwy"
postanowiłam odświeżyć wiejską sypialnię
pędzle, wałki, farba, drabina, gips, szpachla... tak, tak
bord na ścianie powstał przez cierpliwe pocięcie tapety
ponieważ w okolicznym sklepie były tylko dwa rodzaje (oba brzydkie) do wyboru
efekt końcowy całkowicie mnie zadowolił
tak, że miałam wielka pokusę zostać jeszcze kilka dni
w tych sielskich okolicznościach







czwartek, 17 czerwca 2010



bez wątpienia najpiękniejszy czas kwiatowo-zapachowy w przyrodzie
mój balkon w pełnym rozkwicie
z wieczornym słodkim zapachem surfinii
poza tym zakwitły i zapachniały lipy i jaśminy
więc naprawdę "jest pięknie"
o czym przypomniał mi wczoraj napis na zakrętce soku pomarańczowego
jakie plany na weekend?


niedziela, 13 czerwca 2010





błękitno-niebiesko-białe lato


piątek, 11 czerwca 2010


koniec roku szkolnego
trudny czas mamci trójki nastolatków
wybory szkół, testy, bale, egzaminy...
sporo stresu i niepewności, czy się wszystko uda
"przetrwać, przetrwać..."- powtarzam jak mantrę


niedziela, 6 czerwca 2010


na zakończenie tego przemiłego w-ndu
po udanej podróży TLK (Tanie Linie Kolejowe)
"wagon z pościelą czy bez?" :))

miło mi było zjeść śniadanie na własnym balkonie







nie mogłam oprzeć się również płotkom, furteczkom i wjazdom
gdyż to jedne z moich ulubionych gadżetów :)







tuż obok Świnoujścia niemieckie Ahlbeck,
gdzie wspaniałe letnie rezydencje przenoszą w klimat Berlina
łagodna biel idealnie wpisuje się we wszechobecną zieleń.
Perełka architektury i krajobrazu







Miałam wspaniały długi weekend!
Znalazłam się w miejscu, w którym poczułam, że oddycham.
Świnoujście
- od tej pory dla mnie niezwykłe miasto, znakomite do życia.
Przeprowadziłabym się tam natychmiast ;)
Od strony polskiej dostać się można tylko promem, co stwarza niezwykły klimat i naturalnie powoduje życie w wolniejszym tempie.
Przepiękna, bardzo szeroka plaża z najdelikatniejszym piaskiem, jaki miałam w ręku.
Znakomicie funkcjonujące wypożyczalnie rowerów.
Mieszkałam w pięknym miejscu, jadłam pyszne jedzenie, słyszałam krzyki mew,
eech... już tęsknię!

wtorek, 1 czerwca 2010





Dziecka Dzień
więc i mój również


poniedziałek, 31 maja 2010


Poniedziałek...
na dodatek ponury i deszczowy
ostatni dzień majowy
jakby listopadowy

dlaczego w poniedziałek rano nie mam mleka do kawy,
pieczywa i picia do szkoły dla dzieci?

;)

zakupy spożywcze w supermarkecie to praca konieczna
aczkolwiek moja nieulubiona



zakupy moje:
mleko, ser biały, żółty, mydło, woda gazowana, filet z indyka, jabłka, banany, pomidory, pieczywo, sałata, kawa, zielona herbata, konfitura z czarnej porzeczki, mąka, spaghetti, oliwa, chusteczki, chrupki, cukier brązowy, pestki dyni, kiełki, sos pomidorowy, parmezan, makaron ryżowy

gdybym mieszkała w Londynie, kupiłabym:
milk, white cheese, yellow, soap, soda, turkey, apples, bananas, tomatoes, bread, salad, coffee, green tea, black currant jam, flour, pasta, olive oil, handkerchiefs, crunchy, brown sugar, pumpkin pumpkin, sprouts, tomato sauce, parmesan, pasta, rice

a jeśli w Paryżu, to:

lait, le fromage blanc, jaune, du savon, de soude, de la dinde, pommes, bananes, tomates, pain, salade, café, thé vert, noir confiture de groseilles, de la farine, les pâtes, l'huile d'olive, mouchoirs, croquante, la cassonade, la citrouille
la citrouille, les choux, sauce tomate, parmesan, pâtes, riz


wtorek, 25 maja 2010




co mam i co chcę mieć?
co mam a czego nie chcę mieć?

czego nie mam a chcę mieć?
czego nie mam a nie chcę mieć?